Spod kapelusza

Spod kapelusza blondynki. Wakacje

Twarze do liftingu

Temat w sam raz w dobie większych, czy mniejszych wyjść na karnawałowe imprezy. Chirurgia plastyczna nie od dziś zna sposoby, jak oszukać czas. Jednym z nich jest sprawdzony i chętnie stosowany lifting twarzy. Zabieg, który ma przywrócić młody atrakcyjniejszy wygląd nieco już zużytej facjaty. Jak donoszą niektóre media, nie wszyscy chcą oszukać czas tylko dla poprawy urody. Są tacy, którzy poza zmyleniem kalendarza, chcą wystrychnąć na dudka większą część społeczeństwa.

O co w tym wszystkim chodzi? Z pewnością nie o wygładzanie zmarszczek. Najczęściej chodzi o to samo, czyli o srebrniki. Jeden i drugi przechrzta, po długiej przerwie w dostępie do koryta, znów chce grzać się w cieple władzy.

Dzisiaj mają łatwiej, niż jeszcze kilka lat temu. Jest sporo wolnych miejsc, po wygumkowanych z współczesnej historii bohaterów i autorytetów, którzy zasłużyli się w walce o wolną Polskę. Tym, którzy wtedy stali po drugiej stronie walczących z komuną teraz nareszcie stworzono dobry klimat dla dorabiania dawno utraconej twarzy.

Partia prezesa działa, jak Klinika Chirurgii Plastycznej doktora Szczyta. Świadczy szeroki wachlarz usług, a i lista pacjentów też imponująca. Tyle, że w ciężkich przypadkach kolesi Jarka, skalpel zastępują instrumenty moralnie naganne. Kłamstwa, zatajanie faktów i inne podobne. Żeby było jasne, takie zjawiska w polskiej polityce, to nie jest wynalazek ostatniego roku. Ale teraz to się nasiliło i jest na topie.

O jednych, którzy w ostatnim czasie poddali liftingowi swoje jadaczki jest głośno, o innych już nieco przycichło. Bo jak mówi się w szeregach przeciwników tych wątpliwej jakości bohaterów: „nie warto kopać się z koniem”. Przez dłuższy czas wykazywano niegodziwości gwiazdora prokuratury z czasów komuny, któremu PiS pozwala zapomnieć co robił w PRL-u, a on sam chyba też nieźle się pogubił. I co? Nic, dalej szczerzy zęby z sejmowej mównicy, może tylko trochę rzadziej.

Jest jeszcze inny, również ciekawy przypadek antybohatera, który w latach 70-tych, jak sam o sobie mówi, aktywnie uczestniczył w wiecach w Stoczni Gdańskiej i w Trójmieście. Tyle tylko, że biedaczek, zapomniał dodać, że on był po stronie mundurowych, z giwerą w ręku.

Pisowska lista ludzi, którym teraz zmienia się życiorysy na lepsze, jest dłuższa. Można by tu wymienić szczególnej troski, chociażby ze względu na wiek, kabareciarza i gwiazdora szopek, który o dziwo i w komunie i teraz jest pupilkiem władzy. Jest też paru aktorów, którzy i wtedy i teraz mają zapewnioną przez władzę scenę. Z pewnością jest więcej ulubieńców PZPR , których obecna władza już przytuliła do siebie, albo zrobi to niebawem, zapewniając im intratne posady. Bo jak powszechnie wiadomo zwykły kundel, potrafi być najwierniejszym psem.
Żeby jednak sprawiedliwości stało się zadość, to trzeba powiedzieć, że w partii prezesa byli i są tacy, którzy dla zachowania swojej twarzy i szacunku u innych opuszczają szeregi PiS-u.

Kot w polityce

Czas najwyższy, aby miłośnicy dachowców zaczęli protest przeciwko dręczeniu kotów. Bo ileż razy biednego kota można odwracać ogonem. Czyli że sam narozrabiałeś, ale tak kombinujesz, że wszyscy myślą, że winny jest ktoś inny. To nie my zrobiliśmy cyrk z Sejmu, ale opozycja. To nie my z racji sprawowanej władzy mieliśmy rozwiązać problem. My musieliśmy z górki na pazurki, albo odłączyć protestującym ciepło, światło i się ukryć. Ale tylko do czasu, gdy taśmy potwierdziły, że budżet na 2017 jest wątpliwy, jak nigdy dotąd. Trzeba było znaleźć koci ogon, lub stworzyć temat zastępczy. Najpierw był Petru, który zamiast protestować wyjechał na bal. Potem Kijowski, że śmie zarabiać na KOD-zie. A tak nawiasem mówiąc z czego chłopina ma płacić alimenty? W międzyczasie do polityków, bez których Sejm się wali, dołączył Schetyna, znaleziony w Austrii. Ale wśród ataku na opozycję, wyłania się ludzka twarz PiS-u. Zatroskana o los żon opozycji. Aż dziw bierze skąd ten niepokój o cudze połowice. Bo gdy posłowie PiS zostawiali swoje poślubione przed Bogiem, dozgonne towarzyszki i zamieniali je na młodszy model, albo bili, to nikt z PiS-u nawet się nie zająknął nad losem porzuconych, czy bitych żon. A tu taki szloch. No i jak tu nie kochać PiS-u?

Wiesława Kusztal